Dagonfly

 

Pelnia Zycia

 


Są takie książki, które trzeba znaleźć w odpowiednim dla siebie momencie, by naprawdę je poczuć. Książki mają swój klimat, każda z nich - i o ile niektóre można czytać na kolanie w tramwaju, o tyle niektóre wymagają nastroju, odnalezienia ich w odpowiedniej dla siebie chwili, by słowa w nich zawarte do nas trafiły.

 

Jeszcze jakiś czas temu nie lubiłam książek zahaczających o tematykę duchową. Nie chodziło nawet o to, że uważałam, że nie ma dobrych książek, składniających do refleksji czy spędzenia kilku chwil po prostu ze sobą i swoimi myślami. Po prostu po nie nie sięgałam, bo nie czułam, że to jest to, czego potrzebuję na ten moment. 

 

Pod koniec listopada trafiłam na bloga Agnieszki Maciąg. Oczywiście gdzieś mi się on już przewinął w sieci podczas tych wszystkich lat w blogosferze, ale nigdy na dłużej się na nim nie zatrzymałam. Wtedy jednak, bardzo późnym wieczorem, gdy w mieszkaniu było już zupełnie cicho, przeczytałam któryś z tekstów o mantrach. To zupełnie nie było coś w moim stylu. Ale przyciągnęło mnie do tego stopnia, że postanowiłam przyjrzeć się najnowszej książce Agnieszki - Pełnia życia, która została wydana właśnie pod koniec ubiegłego roku. Przy najbliższej wizycie w Empiku, przekartkowałam ją i... odłożyłam. 

 

Wydawało mi się, że to za wiele. Mam artystyczną duszę, często pozwalam swojej wyobraźni płynąć i naprawdę nie do wszystkiego podchodzę zdroworozsądkowo. Właśnie to sprawia, że kocham historie, uwielbiam malować i tworzyć. Ale mantry, energie, tworzenie swoich miejsc mocy? To zdecydowanie nie było nigdy to, co czułam.

 

Dagmara 30


Kiedyś myślałam, że po przekroczeniu trzydziestki, dziewczyna już nie jest dziewczyną, tylko panią. Że wtedy już bardziej wypada ubrać wąską spódnicę, a nie dżinsy. I że po trzydziestce to już na pewno zawsze będę dbać o pomalowane paznokcie.

 

1 stycznia skończyłam 30 lat, chodzę w dżinsach, zamiast pomalować paznokcie nadal wolę spędzić dłuższą chwilę z kawą i książką, no i najchętniej od razu z wszystkimi przechodziłabym na Ty, byle tylko mi nie paniowali. 
Mam za to większy spokój w środku. Wiem, co lubię i co czuję, a jeszcze pięć lat temu nie wiedziałam tego na pewno. Mam więcej planów i więcej umiem. Może nie zwiedziłam połowy świata, nie pracowałam nad największym projektem w historii światowej ilustracji i nie wydałam jeszcze książki, która fruwa mi w myślach od wielu lat. Ale życie przyniosło mi inne niespodzianki, które wiem, że musiały się zdarzyć, bym była tym, kim jestem.
I dobrze.

 

 

Balony Usmiech Miki


Przypomnijcie sobie sytuację, kiedy czuliście się zawiedzeni z jakiegoś powodu. Ot, koleżanka z pracy znowu zrobiła sobie wolne i oczywiście na Was spadł obowiązek zostania za nią w zastępstwie. Albo ktoś nagle odwołał spotkanie, kiedy właśnie spędziliście godzinę w zatłoczonym tramwaju, by na to spotkanie dotrzeć. Albo nie udało Wam się wytłumaczyć czegoś swojej drugiej połówce i w rezultacie spędzacie sobotni wieczór osobno, pokłóceni, choć w głębi serca czujesz, że cała ta kłótnia nie ma w ogóle sensu.

 

Trudno w takich sytuacjach się uśmiechać. Zazwyczaj zostajemy dłużej w pracy, złoszcząc się pod nosem; wracamy do domu w dusznym tramwaju, wściekając się, że marnujemy kolejną godzinę; bezmyślnie przeglądamy filmiki na Youtube, kiedy nagle zostajemy bez planów na sobotę. Ile razy właśnie tak zrobiłeś?

 

Motyl D M

 

Pamiętam sytuacje, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły i często na lekcjach mieliśmy zadania w grupach. Trzeba było opracować jakiś temat i jakoś wizualnie przedstawić efekty naszej pracy. Zazwyczaj wtedy ktoś palnął, że Dag nieźle rysuje, więc zostawałam z markerem w ręce i starałam się zapisać wszystko jakoś oryginalnie, okraszając kartkę rysunkami, strzałkami i wszystkim, co tylko udało mi się na niej zmieścić.


Podobnie zresztą było na studiach. Nie powiem, żeby mi to nie odpowiadało – zawsze lubiłam rysować i pisać (zresztą wiecie, czym się zajmuję). Zawsze miałam notatki ozdobione kolorowymi zakreślaczami, a w moim domu było mnóstwo kredek, pasteli i innych przyborów do rysowania, nie tylko dlatego, że moja mama pracuje w przedszkolu.

O mnie

Dagu Small

 

Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym. Piszę, redaguję, tworzę ilustracje, czasem również wcielam się w rolę konferansjera. Jestem autorką książek Sen na jawie. Tuż za rogiem oraz Sen na jawie. Halny.

 

Pasja wypuszczania w świat słów lekkich i nieraz intrygująco dziwnych pozwala mi czasem czarować.

Zawsze mam ze sobą worek pomysłów i detektor czterolistnych koniczyn.

No i uwielbiam patrzeć, jak muffiny rosną w piekarniku!

 

MASZ USZY? MASZ POMYSŁ!

POMYSŁY RODZĄ SIĘ MIĘDZY USZAMI.

 

więcej...

 

Sen Studio

Senstudio D Small

 

Takich grafik nie znajdziesz nigdzie indziej. 

Każda rzecz, tworzona przez Sen Studio ma swoją historię. Każda podziała na Twoją wyobraźnię.

 

Plakaty

Zaproszenia ślubne

Kartki

Ksiażki

Notesy

 

>> ZOBACZ <<

 

 

 

Follow my blog with Bloglovin

 

Follow

 

ZDJĘCIA

Zdjęcia opublikowane na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, są podpisane). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i zgody.


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen