Dagonfly

 

Pole Niebo D

 

Kiedyś, kilka już lat temu, co jakiś czas dostawałam od kolegi smsa o treści Co u Ciebie? Odpisywałam zawsze choćby w tym przyszłowiowym jednym zdaniu, nad czym akurat pracuję albo że mam właśnie sesję na studiach, albo że chwilę temu zjadłam ruskie pierogi, a potem denerwowałam się, że on nie odpowiadał już nigdy, co u niego. A zawsze pytałam. Dziwne to takie było, nawet pamiętam, że złościłam się, że wszystko ten kolega chce wiedzieć, nie wiadomo po co, że wysyła na święta wyświechtane wierszyki, że nie stać go nawet na wysiłek i jakieś słowo od siebie. Ale wiecie co? Wysyłał te smsy, wierszyki, cokolwiek, bo chciał sprawić, bym poczuła, że pamięta.

 

Ostatnio wróciłam ze spotkania, usiadłam na kanapie z herbatą i pomyślałam, że tego mi właśnie w tym spotkaniu brakowało... By ktoś zapytał, co u mnie. Tak zwyczajnie. Nieważne, czy miałam ochotę opowiadać o pracy, o tym, że czymś tam się martwię albo że mam pomysł na świetne wideo, tylko brakuje mi czasu, by je zrealizować. Prawdopodobnie o żadnej z tych rzeczy i tak bym nie opowiedziała. Bo nie lubię opowiadać, jeśli mam jakiś problem, a to, nad czym pracuję, nigdy nie interesowało osób, z którymi się widziałam. Ale jakie to byłoby miłe, gdyby ktoś zwyczajnie zapytał, co u mnie.
Nawet, gdybym miała odpowiedzieć po prostu: Dzięki, w porządku.

 


Bo wiecie... W całym tym Co u Ciebie? chodzi o sprawienie, by ludzie poczuli, że są ważni. By poczuli, że ktoś ich zauważa.

 

Niektórzy zachowują się tak, jak gdyby tylko oni mieli plany, marzenia i miliony ważnych rzeczy, które muszą zrobić. Jakby nikt inny nigdy nie pisał pracy magisterskiej, nie chorował, nie miał problemu z wymianą kaloryferów w domu albo nie wybierał menu weselnego. Kiedy coś zajmuje ich uwagę, jest to najważniejsze na świecie, właśnie tym wszyscy wokół powinni się interesować.

 

Trawa Jeziowo D

 

Któregoś dnia, gdy jeszcze studiowałam, odezwała się do mnie koleżanka. Chciała, bym napisała za nią pracę zaliczeniową z psychologii (studiowała jakiś inny kierunek, na którym jednym z przedmiotów na zaliczenie była właśnie psychologia). Uznała, że co to dla mnie napisać tą pracę, przecież studiuję na takim kierunku, dobrze piszę i... mam mnóstwo wolnego czasu. Odparłam, że chętnie podsunę jej jakieś materiały, skseruję i wyślę notatki, ale nie napiszę tej pracy za nią. Co potem usłyszałam? Dzięki, wiesz... Ja mam małe dziecko, zero czasu na pisanie takich rzeczy i przez ciebie tego nie zdam. To był koniec naszej znajomości, więcej się nie odezwała. Nie wiem, czy zdała tą psychologię, czy znalazła kogoś, kto wymóżdżył tą pracę za nią, nic nie wiem. Wiem tylko, że ani razu nie zapytała, co u mnie, ale prosiła mnie o przysługę już któryś raz.

 


Zabawne, że często ci sami ludzie, którzy nigdy nie pytają, jak się mamy, z góry wiedzą, jak wygląda nasze życie.
Zdarzyło mi się kilka razy, że ktoś z góry założył, że gdzieś będę albo coś zrobię, nie pytając mnie, czy w ogóle mam na to czas (No, ale przecież jesteś w domu!). Wyjątkowo głupie uczucie, kiedy nie chcesz nikogo urazić, ale czujesz, że musisz wreszcie dać do zrozumienia, że masz swoje życie, o które nikt nigdy nie pyta.

 

Całkiem niedawno dowiedziałam się, że rozpada się małżeństwo moich znajomych. Strasznie przykro mi się zrobiło, kiedy o tym usłyszałam. Byli to ludzie, których zawsze pamiętałam razem, no wiecie RAZEM aż do przesady, jak w jednym z postów Fab. Jakiś czas temu nasze drogi się rozeszły, nie mam z nimi kontaktu, ale jakoś informacje o tym rozstaniu do mnie dotarły.

- Bo wiesz, ona nigdy nie pytała go, co u niego - przybiegła do mnie z plotką nasza wspólna koleżanka. - Mówił, że wraca do domu i czuje się, jakby mieszkał sam. Ona ciągle tylko pisała tego swojego bloga, w ogóle nie interesowało jej jego życie. Nawet, jak dostał awans, powiedziała tylko, że fajnie. Fajnie, rozumiesz?! On się starał o ten awans cały rok, nawet ja to wiem!

- Myślisz, że to dlatego się rozstają? - spytałam.

- No słuchaj, jak on wychodził na samolot do Wiednia, a ona nagle wstała sprzed tego swojego laptopa i zapytała go, gdzie idzie to... to to szczyt wszystkiego był normalnie!

- Naprawdę? - zdziwiłam się, że słyszę raczej, że koleżanka nie broni koleżanki, a jej męża, którego nie znałyśmy aż tak dobrze.

- Sam mi mówił, w ogóle nie zainteresowała się, kiedy on ma ten służbowy wyjazd. Ale powiem Ci Dag, że to nie jest takie proste. On zajmował się tymi biznesami, a jej blog, jej trzy godziny dziennie w szkole tańca i zlecenia na teksty do gazety... jemu się to wszystko wydawało nieważne przy tej jego firmie... On też jej w ogóle nie doceniał. Nawet nie próbował jej pokazać, że jest dla niego ważna...

- Smutne to. Jakby żyli obok siebie.

- No... Oni nigdy nie pytali siebie nawzajem, jak minął dzień. Wyobrażasz to sobie?! Mówiła mi, że jak ostatnio zadzwonił i spytał, co u niej, to poczuła, jakby co najmniej wyznał jej, że chce mieć z nią kanapę w kangury z zielonymi nóżkami. No, bo wiesz, że ona zawsze marzyła o kanapie w kangury, a to na zamówienie trzeba... Trzeba kogoś kochać jak stąd do wieczności, żeby wydać tyle kasy na kanapę.

Moja wyobraźnia zaczęła pracować; zastanawiałam się, czy chodzi o zielone nóżki kanapy czy zielone nóżki kangurów. Ale na szczęście szybko ugryzłam się w język.

- To może nie wszystko stracone, co?

 

Co u Ciebie? - jakie to banalne, a ile zmienia.

 

Furia D


Nie musisz rozsyłać raz w tygodniu sms-ów do wszystkich znajomych, pytając, jak się mają. Ale gdy się z kimś spotykasz, to miłe, gdy okażesz zainteresowanie.

Wystarczy nie zakładać, że i tak wiesz, że mąż cały dzień był w pracy, więc pewnie u niego nic nowego; wystarczy nie zakładać, że siostra cały dzień siedzi w domu z dzieckiem, więc co się u niej mogło zmienić.
Wystarczy nie zakładać, że to Ty jesteś tak spoko, że cała nudna reszta świata zawsze będzie Ciebie pytać, co tam.

 

 

 

Nie masz odpowiednich praw.

O mnie

Dagu Small

 

Nazywam się Dagmara Sen i jestem ilustratorką.
Tworzę wzory na produkty oraz ilustracje na zamówienie - do książek, magazynów oraz wydarzeń kulturalnych.
Lubię malować roślinne wzory oraz ilustracje dla dzieci.
Moje projekty można znaleźć w Polsce i za granicą (m.in. we Francji, Kanadzie i Indiach).



Prywatnie? Zbieram czterolistne koniczyny, tworzę w mieszkaniu małą dżunglę i cały czas coś zapisuję.
Lubię zapach kardamonu, lubię podróżować, spacerować z psem po lesie i patrzeć jak muffiny rosną w piekarniku.
Wciąż stawiam ciepłą kawę nad piękne zdjęcie kawy na Instagram, ale jeśli chcesz podejrzeć, co u mnie słychać, zajrzyj tu albo tu.

 

Sen Studio

Sen Studio Kwiaty

 

Ilustracje,
wzory na produkty, 

plakaty.

 

>> ZOBACZ <<

 

 


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen