Dagonfly

 

Pelnia Zycia

 


Są takie książki, które trzeba znaleźć w odpowiednim dla siebie momencie, by naprawdę je poczuć. Książki mają swój klimat, każda z nich - i o ile niektóre można czytać na kolanie w tramwaju, o tyle niektóre wymagają nastroju, odnalezienia ich w odpowiedniej dla siebie chwili, by słowa w nich zawarte do nas trafiły.

 

Jeszcze jakiś czas temu nie lubiłam książek zahaczających o tematykę duchową. Nie chodziło nawet o to, że uważałam, że nie ma dobrych książek, składniających do refleksji czy spędzenia kilku chwil po prostu ze sobą i swoimi myślami. Po prostu po nie nie sięgałam, bo nie czułam, że to jest to, czego potrzebuję na ten moment. 

 

Pod koniec listopada trafiłam na bloga Agnieszki Maciąg. Oczywiście gdzieś mi się on już przewinął w sieci podczas tych wszystkich lat w blogosferze, ale nigdy na dłużej się na nim nie zatrzymałam. Wtedy jednak, bardzo późnym wieczorem, gdy w mieszkaniu było już zupełnie cicho, przeczytałam któryś z tekstów o mantrach. To zupełnie nie było coś w moim stylu. Ale przyciągnęło mnie do tego stopnia, że postanowiłam przyjrzeć się najnowszej książce Agnieszki - Pełnia życia, która została wydana właśnie pod koniec ubiegłego roku. Przy najbliższej wizycie w Empiku, przekartkowałam ją i... odłożyłam. 

 

Wydawało mi się, że to za wiele. Mam artystyczną duszę, często pozwalam swojej wyobraźni płynąć i naprawdę nie do wszystkiego podchodzę zdroworozsądkowo. Właśnie to sprawia, że kocham historie, uwielbiam malować i tworzyć. Ale mantry, energie, tworzenie swoich miejsc mocy? To zdecydowanie nie było nigdy to, co czułam.

 


TA KSIĄŻKA NA MNIE CZEKAŁA.

 

Pełnia życia wciąż jednak chodziła mi po głowie. Jakby coś mi mówiło, że powinnam ją przeczytać, że to jest dobry moment. Jakoś tak chciałam ją mieć w domu. Minęło zatem kilka dni i zamówiłam książkę przez internet. Był akurat koniec roku, szybko robiło się ciemno, a ja marzyłam o takich wieczorach z książką, którą poczytam na luzie, nie szukając konkretnych informacji, tylko płynąc przez poszczególne strony ot tak, dla przyjemności. Bardzo lubię ten moment, kiedy niczym się nie przejmując, zwijam włosy w koczek na czubku głowy, ubieram kapcie z pomponami, owijam się kocem i kradnę kilka chwil tylko dla siebie. Tak zaczęłam czytać Pełnię życia - dla przyjemności, wieczorami, kiedy już świeciły choinkowe lampki, a na stole przede mną stał kubek z ciepłą herbatą.

 

Książka podzielona jest na trzy części - Moja PODRÓŻ, Moje MAPY i Moje ODKRYCIA. Pierwsza z nich to historia Agnieszki, jej wątpliwości, szukanie celu, odkrywanie siebie. To tutaj autorka pisze, że życie na pierwszych stronach gazet wcale nie musi dawać poczucia dumy i radości; opisuje chwilę, jak poznała swojego męża, ale też jak zaczęła praktykować jogę oraz jak zapragnęła inspirować do zmian inne kobiety. Druga część - moja ulubiona - to różne metody, które pomagają spojrzeć na codzienność z troszkę innej perspektywy i być może zmienić ją na lepsze. Jest tutaj o energii pór dnia i dni tygodnia, jest o tworzeniu map marzeń, o fazach księżyca, o jodze, ale też o aniołach. Trzecia część książki mówi o kobiecej sile, miłości, o sztuce, ulubionych książkach czy ulubionej muzyce autorki. To luźne myśli na teat wszystkiego, co świadomie można wybierać, by brać z życia to, co najlepsze. 

 

 

Mam wrażenie, że Pełnia życia na mnie czekała. Nie jest w ogóle taka, jak książki, które do tej pory lubiłam, a jednak tak wspaniale mi się ją czytało, że - jak zawsze, gdy uwielbiam jakąś książkę - dawkowałam ją sobie, by za szybko nie dobiegła końca. Nie ze wszystkim, o czym napisała Agnieszka, się zgadzam i nie wszystko będę stosować (bo np. kocham siedzieć długo w nocy, uwielbiam nocne rozmowy i tworzenie), ALE ta pozycja sprawiła, że miałam ochotę wyjrzeć dalej; zacząć skupiać się na rzeczach innych niż dotąd; bliżej poznać światy, o których do tej pory wydawało mi się, że nie mam czasu myśleć.

 

Tak się cieszę, że trafiłam na tą książkę właśnie teraz! To był dobry moment. Sami zresztą widzicie, jakie mam myśli około moich 30 urodzin.

Jestem pewna, że to jedna z tych pozycji, które można uznać za piękną inspirację, ale też może się ona wydać zbyt natchniona. Dobrze wiem, jak to jest gdy ktoś na siłę próbuje ci wcisnąć jakieś głębokie myśli, podczas gdy Twoją uwagę zajmuje w tym czasie zupełnie co innego. Podobne emocje muszą do nas trafić w chwili, kiedy ich potrzebujemy.

 

Kto mnie zna, ten wie, że do poradników podchodzę z ogromną rezerwą. Mam wrażenie, że dobrych książek tego typu, których czytanie naprawdę nie jest stratą czasu, wcale nie ma wiele. Pełnia życia nie jest jednak typowym poradnikiem - powiedziałabym, że to raczej zbiór inspiracji, z których można czerpać, gdy szuka się spokoju, gdy zapomni się o docenianiu samego siebie albo gdy nagle zacznie się wydawać, że czegoś nam w życiu brakuje, ale ciężko określić czego. Ja właśnie teraz takich słów potrzebowałam i natychmiast po przeczytaniu miałam ochotę z wszystkimi się nimi podzielić. Najlepszym tego dowodem jest zamówienie kolejnych dwóch egzemplarzy na prezenty świąteczne. 

 

Dodatkowo, o czym muszę wspomnieć, książka jest piękne wydana i ładnie zedytowana, a wiecie, że zwracam uwagę na takie rzeczy. Wysokiej jakości papier, dobre zdjęcia - to naprawdę podwaja przyjemność czytania. Bardzo polecam.

 

Pelnia Zycia Srodek

 


CHODZI O TO, BY SZUKAĆ DOBRYCH EMOCJI.

 

Jakiś czas temu zaczęłam czytać książki od razu z kolorowymi karteczkami gdzieś pod ręką. Zaznaczam nimi fragmenty inspirujące albo takie, które ciekawią mnie na tyle, że potem chciałabym zgłębić jakiś temat.

O tej książce właściwie miałam nie pisać, ale kiedy zobaczyłam, ile fragmentów zaznaczyłam sobie karteczkami, pomyślałam, że jednak warto poświęcić Pełni życia osobny post na blogu. Tym bardziej, że co jakiś czas biorę ją w dłonie i czytam fragment albo wynotowuję sobie coś, co akurat ma dla mnie znaczenie. 

 

Nie jestem typem osoby, która spędzałaby poranek na dwugodzinnej medytacji, lubiła analizować każdą emocję i zanim upiecze ciasto spoglądała, jaką mamy akurat fazę księżyca, bo przecież w czasie pełni ciasto drożdżowe nie wyrośnie. Mimo wszystko przemyślałam kilka spraw, spróbowałam mantr, zapisałam konkretnie, czego oczekuję od świata i... zaczęły się dziać dobre rzeczy. Możecie to nazwać zbiegiem okoliczności, możecie magią - who cares? To działa i tego mam ochotę się trzymać. Po prostu czytam i wybieram to, czego chcę spróbować.

 

Tak naprawdę wszystko łączy się w całość, kiedy dobrze się nad tym zastanowisz. Bardzo trafiają do mnie wszystkie strategie pozwalające przyciągnąć do siebie dobrych ludzi i dobre zdarzenia. Od dawna staram się być wdzięczna za wszystko, co mam i kierować swoje myśli w pozytywną, dobrą stronę. Pewnie, że nie zawsze mi się to udaje i nawet dzisiaj, gdy przewróciłam pojemnik z czystymi sztućcami prosto do miski po chlebowym, klejącym cieście, zdenerwowałam się, że będę musiała zmywać je jeszcze raz. Kilka sekund później jednak, gdy poczułam zapach tego świeżo upieczonego chleba, uśmiechnęłam się wdzięczna, że mój mąż wstał chwilę wcześniej i wstawił go do piekarnika, więc w rezultacie miałam świeże pieczywo na śniadanie. O to właśnie chodzi - żeby jak najwięcej czasu spędzać w dobrej atmosferze, którą sami możemy stworzyć. Możesz dziękować Bogu albo innej wyższej sile, możesz jednocześnie wierzyć w anioły i uprawiać jogę - ważne, by wybierać dobre emocje i wysyłać w świat dobrą energię. I tyle. 

 

Pełnia życia to książka, którą czyta się lekko i bardzo przyjemnie. Jestem pewna, że spodoba się kobietom, które szukają kojących słów, emocji, ciszy, ale również sposobów, jak tworzyć magię na co dzień w swoim otoczeniu. Nie traktowałabym jej jak wyroczni, a jako pozytywnego kuksańca do szukania swojego szczęścia i nie zapominania o sobie w codziennym biegu.

 

 

Nie masz odpowiednich praw.

O mnie

Dagu Small

 

Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym. Piszę, redaguję, tworzę ilustracje, czasem również wcielam się w rolę konferansjera. Jestem autorką książek Sen na jawie. Tuż za rogiem oraz Sen na jawie. Halny.

 

Pasja wypuszczania w świat słów lekkich i nieraz intrygująco dziwnych pozwala mi czasem czarować.

Zawsze mam ze sobą worek pomysłów i detektor czterolistnych koniczyn.

No i uwielbiam patrzeć, jak muffiny rosną w piekarniku!

 

MASZ USZY? MASZ POMYSŁ!

POMYSŁY RODZĄ SIĘ MIĘDZY USZAMI.

 

więcej...

 

Sen Studio

Senstudio D Small

 

Takich grafik nie znajdziesz nigdzie indziej. 

Każda rzecz, tworzona przez Sen Studio ma swoją historię. Każda podziała na Twoją wyobraźnię.

 

Plakaty

Zaproszenia ślubne

Kartki

Ksiażki

Notesy

 

>> ZOBACZ <<

 

 

 

Follow my blog with Bloglovin

 

Follow

 

ZDJĘCIA

Zdjęcia opublikowane na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, są podpisane). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i zgody.


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen