Dagonfly

 

Lipton D

 

Gdy kogoś lubimy, jesteśmy w stanie więcej dla niego zrobić – wydaje się to naturalne. Każdy z nas na poczekaniu potrafiłby podać przykład sytuacji, kiedy to wyświadczył przysługę koleżance, choć nie zrobiłby tego samego dla kogoś, kogo nie darzy sympatią. Co jednak sprawia, że czasem spełniamy prośby czy przystajemy na propozycje osób, których nieraz nawet nie znamy?

 

To wszystko to niejednokrotnie również kwestia lubienia.

 

Do niektórych ludzi czujemy sympatię już na początku, do innych nie. Przypomnij sobie, jak nieraz wychodziłaś ze sklepu i mówiłaś do koleżanki, że jakaś sprzedawczyni była wyjątkowo niemiła albo jak na ulicy ktoś zapytał Cię o godzinę i od razu wydał Ci się sympatyczną osobą.

 

Jak to zatem jest – kogo i za co lubimy?

 

 

 

Notess D

 

Tak się składa, że w ostatnim wpisie pisałam o spojrzeniu na sprawy z innej perspektywy, jednak troszkę w innym kontekście. Dziś o kreatywności, gdzie zmiana perspektywy może dać naprawdę niesamowite efekty.

 

Wyobraź sobie, że siedzisz w kawiarni z laptopem i piszesz akurat post na bloga. Za ladą kelnerka szykuje akurat dla mężczyzny siedzącego z marynarce w kratę przy stoliku przed Tobą. Gdzieś pod ścianą mama z dwoma synami szuka czegoś w torebce, podczas, gdy młodszy synek podjada ciastko z talerzyka starszego. No i w przeciwległym końcu sali jest jeszcze staruszka, rozmawiająca przez telefon, a obok niej starszy pan, prawdopodobnie jej mąż, czytający gazetę. Zwykła, codzienna sytuacja.
Nagle otwierają się drzwi i wbiega młoda dziewczyna, ubrana zupełnie jakby urwała się z jakiegoś historycznego filmu, no wiecie, sprzed epoki. Rozgląda się, po czym podbiega do kelnerki, pytając, czy Artur już był, czy się spóźniła.

 

 

 

Muffin Marchew  D

 

Wyobraź sobie, że stoisz z dzieckiem przed makietą krajobrazu, na której znajdują się trzy szczyty ułożone od najwyższego po lewej stronie do najniższego po prawej. Pytasz dziecko, co widzi, a ono odpowiada dokładnie o tym, co jest przed Wami: Z lewej strony jest duża góra, w środku średnia, a z prawej mała. Do tej pory się zgadzacie.

Kiedy jednak poprosisz dziecko, by wyobraziło sobie, że stoi na dużej górze i by opowiedziało, co widzi, jego odpowiedź już prawdopodobnie nieco Cię zaskoczy… Ale do tego wrócę za chwilę.

 

 

Lampion1 D

 

Gdy byłam mała, byłam typowym chomikiem. Gdy dostawałam słodycze, owoce czy cokolwiek, zostawiałam to zawsze na później. Czekoladowe mikołaje raczej cieszyły moje oczy niż pozwalały mi nacieszyć się smakiem czekolady. Ustawiałam wszystko ładnie na półeczce i zadowolona się na to gapiłam. Bo fajnie było wiedzieć, że mam zapas czekolady i zawsze, gdy będę chciała, mogę ją zjeść.

 

Sęk w tym, że właściwie nigdy nie udawało mi się dotrwać do tego momentu. Moja młodsza siostra była bowiem moim kompletnym przeciwieństwem - zwykle zjadała swoje słodycze niemal od razu, gdy je rozpakowała. I potem… zjadała też moje czekoladki. Nie od razu, mijało zwykle kilka dni, ale i tak później gdy wracałam ze szkoły, moich czekoladowych mikołajów, króliczków i biedronek już nie było. A w najlepszym wypadku, jeśli czekoladowe ludziki jeszcze nie zostały zjedzone, siostra szła do mamy szepnąć, że zjadłaby coś słodkiego i mogłabym ją poczęstować... więc w rezultacie i tak nie miałam wyjścia.

 

 

- Wszyscy wysiadają, dlaczego?

- Bo wysiadła ta para z przodu.

- I?

- I teraz wszyscy myślą, że już dalej nie pojedziemy, więc szkoda czasu. Poczekajmy jeszcze chwilę – powiedział spokojnie Bibu.

Dag spojrzała przez szybę. Siedzieli w tramwaju nr 19. Maszynistka z tramwaju nr 6, stojącego tuż przed 11, nie potrafiła zmienić torów. Coś się zacięło, pogotowie torowe już działało, maszynista zapewniał, że ruszą za kilka minut.

Rzeczywiście tramwaj ruszył po ośmiu minutach. Przejeżdżając obok parku, widzieli kilkadziesiąt osób, które szły szybkim marszem kilka przystanków dalej.

 

Ducks

 

O mnie

Dagu Small

 

Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym. Piszę, redaguję, tworzę ilustracje, czasem również wcielam się w rolę konferansjera. Jestem autorką książek Sen na jawie. Tuż za rogiem oraz Sen na jawie. Halny.

 

Pasja wypuszczania w świat słów lekkich i nieraz intrygująco dziwnych pozwala mi czasem czarować.

Zawsze mam ze sobą worek pomysłów i detektor czterolistnych koniczyn.

No i uwielbiam patrzeć, jak muffiny rosną w piekarniku!

 

MASZ USZY? MASZ POMYSŁ!

POMYSŁY RODZĄ SIĘ MIĘDZY USZAMI.

 

więcej...

 

Sen Studio

Senstudio D Small

 

Takich grafik nie znajdziesz nigdzie indziej. 

Każda rzecz, tworzona przez Sen Studio ma swoją historię. Każda podziała na Twoją wyobraźnię.

 

Plakaty

Zaproszenia ślubne

Kartki

Ksiażki

Notesy

 

>> ZOBACZ <<

 

 

 

Follow my blog with Bloglovin

 

Follow

 

ZDJĘCIA

Zdjęcia opublikowane na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, są podpisane). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i zgody.


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen