Dagonfly

Szafirki

 

 

Tyle mam zdjęć z Bukaresztu, tyle z Krety... Miałam pomysł na świąteczny wpis i w ogóle. Ale wiecie o czym mam ochotę napisać dziś?

 

Mniej więcej dwa lata temu na blogach często pojawiały się wpisy o guilty pleasures - czyli takich małych przyjemnościach, do których zazwyczaj nikt nie chce się przyznać. Mam dla Was zatem kilka takich moich przyjemności - chociaż nie wiem, czy są takie guilty ;) Bo nie wstydze się ich. Bo chociaż ostatnio oglądałam na żywo Jezioro Łabędzie w wykonaniu Moscow City Ballet, a do poduszki czytam właśnie Biegnącą z wilkami, to naprawdę często, gdy chcę się wyluzować, wcale nie mam ochoty na nic ambitnego. W dodatku teraz czeka nas kilka wolnych dni i zamierzam bez wyrzutów sumienia znaleźć chwilę dla siebie. 

I dlatego piszę - by przypomnieć Wam, że też macie takie zupełnie nieskomplikowane rzeczy, które lubicie. I możecie sobie na nie pozwolić. Może jutro cały dzień jeszcze będziecie przygotowywać wigilijne potrawy, ale zaraz po kolacji lub chociaż następnego dnia, po prostu sobie odpocznijcie. Pośpiewajcie z dziećmi, zatańczcie w parku albo włączcie ulubiony film czterdziesty siódmy raz. Bo możecie.

 

A teraz czas na moje (not) guilty pleasures ;)


1. Oglądanie na Instagramie zdjęć pokoi z mnóstwem roślin.
Marzę sobie wtedy, że mieszkam w takiej domowej dżungli. Ostatnio nie jestem mistrzem pielęgnacji roślinkowej, więc nie przynoszę z każdej wyprawy do IKEA nowego kwiata, ale były momenty, że tak się właśnie działo. Staram się nie wyrzucać żadnej ułamanej przypadkiem gałązki czy listka - zazwyczaj wrzucam je do wody i czekam aż wypuszczą korzonki. W ten sposób z jednej kilkucentymetrowej roślinki wyhodowałam już 6 i niektóre z nich są naprawdę duże. Mój mąż się śmieje, że to tylko brzydkie zielone patyki, bo nigdy więcej nie zakwitły, ale ja i tak jestem dumna.

 

2. Ilustracje.
Maluję - tak, ale też uwielbiam oglądać ilustracje innych. Czasem zatrzymuję się w księgarni albo w Biedronce, by pooglądać obrazki w książkach dla dzieci. Czasem przewijam czyjś instagram, bo przypadkiem trafię obrazek, który mnie przyciąga. A czasem przez dwadzieścia minut przewracam kartki książek, które znam już na pamięć. 

 

3. Seriale nocą.
Często mimo, że kładę się o pierwszej w nocy, włączam sobie jeszcze odcinek serialu. A nieraz dwa odcineczki. Albo trzy. Ostatnio tak w ciągu kilku dni łyknęłam fenomenalny Money Heist. Właśnie znalazłam informację o tym, że będzie sezon trzeci i ta informacja mi wystarczy, by spać spokojnie ;) A jeszcze chwilę temu myślałam, że to historia zupełnie nie dla mnie. No i motyw masek Salvadora Dali - #SalvadorDagi docenia.
A jak już przy serialach jesteśmy - jeśli macie ochotę na nową, zaktualizowaną listę tych, które polecam, dajcie znać.

 

4. Głupie programy w czasie pracy. 
To chyba najbardziej przypałowy pleasure z tej listy. Wiecie, często obrabiam ilustracje albo tworzę grafiki, więc mam dwa ekrany na biurku. Powinny mi być pomocne w pracy w programach graficznych, ale... często kończy się tak, że na większym ekranie mam otwarty plik graficzny, a na mniejszym coś oglądam. A właściwie słucham, bo zerkam tam czasem tylko raz podczas trwania odcinka, zazwyczaj nawet gubię watek. Dlatego właśnie musi to być coś głupiego.
Nie oznacza to, ż nigdy nie pracuję przy dobrej muzyce - przeciwnie - ale są takie dni, gdy zwyczajnie muzyka mnie denerwuje, choćby była ulubiona.

 

5. Domowa pizza. 
Z chrupiącym brzegiem. Ostatnio moim hitem do pizzy są karczochy ze słoiczka.

 

6. Głaskanie książek.
Gdy nie czytam, głaszczę okładki, wdycham zapach kartek, patrzę na książki albo podczytuję ulubione fragmenty. Przy łóżku zawsze leży jakaś książka, nawet jeśli przed spaniem zamierzam jednak obejrzeć serial. I są takie pozycje, których fragmenty zaznaczam karteczkami indeksującymi i nikomu nie pożyczę, bo są za bardzo moje.

 

7. Selena Gomez i Beyonce.
Od czasu do czasu przychodzi taki moment, że słucham sobie nagrań z koncertów, wywiadów albo wszystkiego, co mi się wyświetli na ekranie. Bo tak. Nie wiem, dlaczego Selena i nie wiem dlaczego B. I wcale nie jest tak, że muzyki którejś z nich słucham na okrągło albo że będąc nastolatką byłam ich wielką fanką. Czasem mam fazę szukania wszystkiego o aktorkach seriali, które akurat oglądam, ale do Seleny i B. wracam z jakiegoś powodu najczęściej.

 

 

Dobra, a teraz Wy - przyznajcie się do czegoś, co robicie dla przyjemności. I niech to nie będzie nic ambitnego ;)

Nie masz odpowiednich praw.

O mnie

Dagu Small

 

Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym. Piszę, redaguję, tworzę ilustracje, czasem również wcielam się w rolę konferansjera. Jestem autorką książek Sen na jawie. Tuż za rogiem oraz Sen na jawie. Halny.

 

Pasja wypuszczania w świat słów lekkich i nieraz intrygująco dziwnych pozwala mi czasem czarować.

Zawsze mam ze sobą worek pomysłów i detektor czterolistnych koniczyn.

No i uwielbiam patrzeć, jak muffiny rosną w piekarniku!

 

MASZ USZY? MASZ POMYSŁ!

POMYSŁY RODZĄ SIĘ MIĘDZY USZAMI.

 

więcej...

 

Sen Studio

Sen Studio Kwiaty

 

Piękne, ręcznie malowane ilustracje,
wzory na produkty, 

plakaty,

zaproszenia ślubne 

 

>> ZOBACZ <<

 

 


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen