Dagonfly

 

Plantacja Herbaty 1

(Happy Valley Tea Estate, Darjeeling)

 

 

Już samo to, że spędziłam przełom roku, patrząc na Himalaje, było tak niesamowite, że właściwie nie potrzebowałam więcej atrakcji. Mogłabym spędzić tych kilka dni w Darjeelingu po prostu spacerując i ciesząc oczy majestatycznymi górami i już. Na pewno pamiętacie wpis, jaki opublikowałam tuż po powrocie z Indii, gdzie mogliście zobaczyć piękny wschód słońca i różowo-złote szczyty. 
Wspomnień z Darjeelingu, położonego w Zachodnim Bengalu (między Nepalem, Bhutanem a Bangladeszem), mam jednak o wiele więcej. Dziś zatem zapraszam Was na małą podróż właśnie do Darjeelingu, zawitamy na plantację herbaty i do buddyjskich świątyń. Nie będę już powtórnie zamieszczać zdjęć Himalajów podczas wschodu słońca, wszystkie możecie zobaczyć we wpisie podlinkowanym parę zdań wcześniej.

 

 

Konark 5

(1. Zróbmy sobie ładne zdjęcie. I mamy. Jak zawsze. /2. Konark Sun Temple)

 


Od kiedy kilka lat wcześniej zobaczyłam zdjęcia z Orissy, kojarzyła mi się ona ze świątynią Konark. Świątynia, wzniesiona na cześć boga Surgi, ma kształt rydwanu z ogromnymi kołami, ciągniętego przez lwy. Naprawdę wrażenie robi jednak dopiero z bliska, kiedy spacerując tuż przy ścianach, można przyglądać się misternym rzeźbieniom, które pokrywają Konark Sun Temple od samej ziemi aż po szczyt. Rzeźby przedstawiają tancerki, bogów, zwierzęta, ale również sceny erotyczne. Pomiędzy nimi, w wielu miejscach można dostrzeć wizerunki słoników - przyznam szczerze, że wiele z nich zauważyłam dopiero szczegółowo oglądając fotografie na dysku. Ktoś taki jak ja - z zamiłowaniem do szczegółów, naprawdę mógłby spędzić tam cały dzień, a mimo to, jestem pewna, będąc tam kolejny raz, zauważyłby znowu nowe rzeczy. 

 

 

City Palace 2

(1,2 /City Palace, Jaipur)


Ludzie dzielą się na tych, którzy dostrzegają każdy szczegół i tych, którzy zazwyczaj ogarniają ogół, na szczegółach raczej się nie skupiając. Ci pierwsi zwykle nie mają pojęcia, jakiego koloru jest wnętrze sklepu, z którego właśnie wyszli, ale za to zauważą, że na półce z klockami lego ktoś postawił musztardę albo zapamiętają, że co pokazała tacie dziewczynka w różowym swetrze na dziale ze słodyczami. Ci drudzy z kolei takimi szczegółami zupełnie nie zaprzątają sobie głowy, zwracają uwagę bardziej na ogólną atmosferę miejsca niż konkretne detale, a zapytani, gdzie widzieli dziewczynkę w różowym sweterku (jeśli w ogóle ją zauważyli), powiedzą jedynie w której części sklepu to mniej więcej było.

 

 

Qtub Minar 1d

(Qutub Minar, Delhi)

 

 

Jeśli zapytacie, czym są dla mnie Indie, nie pokażę Wam zdjęcia Taj Mahalu ani Qutub Minar, chociaż budynki i ogrody obu tych miejsc naprawdę pozwoliły mi się zrelaksować i nałapać wiele niezwykłych wspomnień. Jeśli śledzicie indyjskie posty na moim blogu to wiecie, że przed tymi wszystkimi miejscami wartymi odwiedzenia, jakie pokazuję Wam teraz, pojawiły się posty z indyjskich ulic, refleksje dotyczące otwartości na ten pełen kontrastów kraj, moje wspomnienia z rodzinnych uroczystości i takie dotyczące ludzi, jakich spotkałam. Te posty wydawały mi się ważniejsze do napisania. Do nich po prostu siadałam i czułam, że rodzą mi się pod palcami jakoś same, bez żadnego wysiłku. Pisanie o miejscach, które zwiedziłam, jest trudniejsze o tyle, że miejsca te pojawiają się w przewodnikach i różnych podróżniczych tekstach, więc nie chciałabym powtarzać kolejny raz historii wzniesionych wieki temu budowli czy opowieści o władcach i wojnach, które znajdziecie wszędzie.

 

Taj Mahal D6

(Drzemka pod Taj Mahal, Agra, Indie)

 

Mija właśnie jakieś dziewięć miesięcy od kiedy siedziałam na ławeczce pod Taj Mahalem, pozując do zdjęcia, które robi absolutnie każdy, komu uda się tam dotrzeć: dokładnie ta ławeczka, Taj w tle i uczucie z serii naprawdę tu jestem! Pamiętam tą chwilę, jakby była zupełnie niedawno i aż sama się sobie dziwię, że ten post powstaje dopiero dziś.

 

Taj Mahal to rzeczywiście piękne miejsce, człowiek chodzi wokół i chce przyjrzeć się dokładnie wszystkim misternym detalom, by móc potem we wspomnieniach to wszystko odtworzyć. Ma się wrażenie, że to miejsce pojawiające się we wszystkich przewodnikach czy filmach o Indiach, istnieje gdzieś na krańcu świata, gdzie nam, Europejczykom, naprawdę trudno dotrzeć. No i czas tam mija naprawdę bardzo szybko od chwili, kiedy już usiądzie się na tej słynnej ławeczce przy wejściu do ogrodów Taj Mahal do momentu, gdy karta aparatu zapełni się tysiącami fotografii każdej kolumny, każdej podłogowej płytki i każdego szczegółu.

 

O mnie

Dagu Small

 

Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym. Piszę, redaguję, tworzę ilustracje, czasem również wcielam się w rolę konferansjera. Jestem autorką książek Sen na jawie. Tuż za rogiem oraz Sen na jawie. Halny.

 

Pasja wypuszczania w świat słów lekkich i nieraz intrygująco dziwnych pozwala mi czasem czarować.

Zawsze mam ze sobą worek pomysłów i detektor czterolistnych koniczyn.

No i uwielbiam patrzeć, jak muffiny rosną w piekarniku!

 

MASZ USZY? MASZ POMYSŁ!

POMYSŁY RODZĄ SIĘ MIĘDZY USZAMI.

 

więcej...

 

Sen Studio

Senstudio D Small

 

Takich grafik nie znajdziesz nigdzie indziej. 

Każda rzecz, tworzona przez Sen Studio ma swoją historię. Każda podziała na Twoją wyobraźnię.

 

Plakaty

Zaproszenia ślubne

Kartki

Ksiażki

Notesy

 

>> ZOBACZ <<

 

 

 

Follow my blog with Bloglovin

 

Follow

 

ZDJĘCIA

Zdjęcia opublikowane na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, są podpisane). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i zgody.


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen