Dagonfly

 

Niezapominajki1 D

 

Piję właśnie kawę z wielkiego kubka. Chlapnęłam mlekiem, gdy je nalewałam i po kubku ściekła kropla, ale nie chciało mi się jej wytrzeć.
Piję właśnie kawę, której nie sfotografowałam. Nie jest zresztą specjalnie fotogeniczna.  Nie ma pianki i stoi na bardzo już wysłużonej korkowej podkładce.

 

Siedzę za to we własnym pokoju, całkiem wygodnie mi w powyciąganej koszulce i nie przejmuję się, że włosy mam w kompletnym nieładzie. Właśnie teraz świetnie mi się pisze i ta chwila jest całkiem fajna, bo mam akurat pół godziny, gdy mogę robić, co tylko chcę. I nie muszę wcale umalować seksownie paznokci u stóp, by zaraz potem cyknąć im zdjęcie z laptopem, na którym właśnie tworzę ten post.

 

 

Właściwie od kilku dni nie robiłam żadnych zdjęć. A przecież były śniadania i obiady, i zakupy, i rozmawiałam z koleżanką, i byłam na spacerze z mężem, i czterolistne koniczyny znalazłam, i w Empiku spędziłam parę godzin, i planowałam wypad czerwcowy, i obierałam mandarynki, i udał mi się tort bezowy, i robiłam pranie, i uszczerbiłam talerz, i malowałam nawet paznokcie.

 

Och, z tego to cały album by powstał! Ale naprawdę nie pamiętam zazwyczaj, by strzelić fotkę tu i teraz, chyba, że z premedytacją jakiegoś dnia nastawiam się na robienie zdjęć i wtedy już chodzę z aparatem przyklejonym do ręki. Wtedy to tak, powstaje milion ujęć tej samej rzeczy.  
Ale na co dzień? Ech, no tego tortu bezowego to naprawdę mi szkoda, był ładny no. Mogłabym użyć takiego bezowego zdjęcia do któregoś z postów, a tak to się pożarło i o.

 

 

Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem wcale przeciwnikiem Instagramów, Pinterestów i innych Facebooków. Sama nie mam dość dobrego telefonu, dlatego nie mam Instagrama i pewnie też dlatego z szybkimi insta zdjęciami mi nie po drodze. A na konto instagramowe mam nawet pomysł, więc jeśli z tym telefonem kiedyś się uda, to pewnie i konto powstanie.

 

Rzecz w tym, że mam wrażenie, że ostatnio nigdzie nie liczy się to, czy koncert był dobry, tylko czy zdjęcie z koncertu jest dobre. Nie liczy się rozmowa z koleżanką, ale wspólne selfie na bloga. Nie liczy się nawet to, że lubisz kabanosy, bo lepiej prezentują się na zdjęciach tosty z borówkami.  


Zobaczcie zresztą poniższe wideo Matthew Frosta.

 

 

 

 

Dwie młode dziewczyny spotkały Kirsten Dunst i jedyne, o czym myślały to wspólne zdjęcie i wrzucenie go na Facebooka. Ach, no i byle tylko Kirsten można było otagować!

 

Czasem śmieszy mnie to wszystko. Uwielbiam robić, zdjęcia, ale – HELOŁ! – naprawdę nie uważam, by fotografowanie dzisiejszej kawy w pochlapanym kubku, skarpetek w misie, idealnie przygotowanych na parze brokułów, stosiku książek na półce i prania rozwieszonego kolorami na suszarce było tak interesujące, że od razu trzeba obklejać zdjęciami całą tablicę na Facebooku. Chociaż każda z tych rzeczy wygląda całkiem całkiem i jakby się tak dobrze zastanowić, to zaciek z mleka na kubku jest nawet ciekawy.

 

 

Jakiś czas temu, gdy spotkałam się ze znajomymi i robiłam zdjęcia ciastek, bo były tak ładne, że pomyślałam, że nadadzą się do jakiegoś wpisu, było mi zwyczajnie głupio, że wszyscy gadają, a ja wysuwam lufę aparatu i strzelam w prawo i lewo. Zrobiłam trzy zdjęcia i skończyłam, bo samą mnie denerwuje, jak ktoś każe mi zaczekać z jedzeniem, bo NAJPIERW FOTKA. Och.
Nie zdarzyło mi się nigdy?
A pewnie, że się zdarza.

 

Ale naprawdę, wszystko z umiarem.
Rozumiem, że ktoś chce pochwalić się znajomym, że był na jakimś meczu i wrzuca na Facebooku zdjęcie ze stadionu. Rozumiem, że blogerki robią zdjęcia z innymi blogerkami, bo to część ich współpracy i budowania marki. Rozumiem też, jak ktoś ma urocze zdjęcie swojego psa i chce je gdzieś pokazać – a wiadomo, jest Fejs – OK. Nie rozumiem jednak wybierania TEJ knajpy, bo tu są lepsze kanapy, więc będzie lepsze selfie (co z tego, że menu nie odpowiada). Nie rozumiem włączania jakiegoś serialu, choć nigdy się go nie ogląda, tylko po to by zrobić fotkę z ekranem, na którym uśmiecha się Ian Somerhalder, a obok te słynne stopy blogerek, z paznokciami pomalowanymi na głęboki róż i rozsypane na pościeli tulipany. Bo TAKIE TO NATURALNE, na co dzień każdy wyleguje się w tulipanach!

 

Niezapominajki2 D

 

Jest w porządku, dopóki to wszystko nie przeradza się w jakieś uzależnienie. Dopóki nie musisz udowadniać fajnymi zdjęciami, że masz fajne życie. Że w ogóle żyjesz. Albo, że pijesz kawę. Dopóki nie zamawiasz drugiej porcji pierogów tylko dlatego, że sos w pierwszej był rozlany za mało artystycznie. Po to mamy aparaty w smartfonach, po to jest Instagram i tak dalej, by zdjęcia robić, pewnie. Ale niech to wszystko ma jakiś sens. Jeśli to, że będziesz mieć dobre zdjęcie motywuje Cię, by zrobić śniadanie na ładnym talerzu, dlaczego nie? Od razu je się z większą przyjemnością. Jeśli zmienisz normalną trasę spaceru z psem, by zerwać niezapominajki do zdjęć na stronę - też super, przynajmniej przespacerujesz się dla zdrowia. Jeśli wrzucasz zdjęcia z biegania, bo to motywuje Cię, by w ogóle ćwiczyć to całkiem niezły pomysł. Chodzi o to, by nie zwariować.

 

Jeśli się spotkamy, pewnie zrobię sobie z Tobą zdjęcie. Ale jak każesz mi czekać, aż pizza będzie zimna, bo zaparowuje Ci obiektyw smartfona, a musisz mieć TO FOTO, to się nie doczekasz.

 

I jeszcze jedno: To, że Twoja kawa nie pojawiła się na Instagramie nie znaczy, że nie istnieje, serio.

 

 

Nie masz odpowiednich praw.

O mnie

Dagu Small

 

Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym. Piszę, redaguję, tworzę ilustracje, czasem również wcielam się w rolę konferansjera. Jestem autorką książek Sen na jawie. Tuż za rogiem oraz Sen na jawie. Halny.

 

Pasja wypuszczania w świat słów lekkich i nieraz intrygująco dziwnych pozwala mi czasem czarować.

Zawsze mam ze sobą worek pomysłów i detektor czterolistnych koniczyn.

No i uwielbiam patrzeć, jak muffiny rosną w piekarniku!

 

MASZ USZY? MASZ POMYSŁ!

POMYSŁY RODZĄ SIĘ MIĘDZY USZAMI.

 

więcej...

 

Sen Studio

Senstudio D Small

 

Takich grafik nie znajdziesz nigdzie indziej. 

Każda rzecz, tworzona przez Sen Studio ma swoją historię. Każda podziała na Twoją wyobraźnię.

 

Plakaty

Zaproszenia ślubne

Kartki

Ksiażki

Notesy

 

>> ZOBACZ <<

 

 

 

Follow my blog with Bloglovin

 

Follow

 

ZDJĘCIA

Zdjęcia opublikowane na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, są podpisane). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i zgody.


Copyright © dagonfly.pl 2012-2017 - Developed by Samuel Sen